Menu

bo przeciez jestes

nasze zycie w Szkocji, po smierci M.

natura

ulabaldeh

mysle sobie ze zycie nie przestaje mnie zadziwiac. ze stawia mnie przed wyzwaniami nie do pokonania, ktore oczywiscie pokonuje, bo jakie ma wyjscie, a potem sie okazuje ze ucze sie miliona innych rzeczy, emocji o ktorych nie miala bym pojecia. moze wlasnie taki jest sens mojego isnienia, zeby poprzezywac sobie to wszystko, potrafic sie nad tym zastanowic, wyciagnac wnioski i nauki a potem podzielic sie tym wszystkim z innymi.

 wiec jestem sobie 33letnia wdowa, ktora wlasnie stacila meza, w okrutnym wypadku, ktora ma teraz na glowie troche wiecej niz przecietna moja rownolatka, ktora boryka sie z problemami codziennymi, ale nie tylko. ktora ogarnia wszystko sama, bo zyje z dala od rodziny.

 

zastanawiam sie jak to mozliwe, ze smierc to temat tabu. dlaczego nie potrafimy o tym rozmawiac, dlaczego nie pisze sie ksiazek czy poradnikow ktory teraz moglabym poczytac. dlaczego ci ktorym los przyniosl utrate bliskiej osoby nie dziela sie swoimi przezyciami czy emocjami. dlaczego skrywaja je dla siebie.

 

przeciez to cholernie naturalne, tak jak sie rodzimy tak i umieramy. jestesmy jakby nie bylo malenka czescia kosmosu. co w tym jest takiego gorzkiego?

 

oczywiscie to boli, to ze jestem sama. nie przytule wiecej ramienia M, nie poczuje jego zapachu, nie poparzy na mnie z uwielbieniem konczac ulubiony talerz zeberek wlowych..

 

i co mam zrobic.. przeciez musze zyc. dla dziecka. dla wiary ze M jest szczesliwy a ja go kiedys zobacze, jak przydzie na to pora.

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • rina75

    Trafiłam do Ciebie z innego bloga i czytam od poczatku. Ja miałam 34 lata on także choroba zabrała mi go w 2,5 miesiąca 4 lata i 8 miesięcy temu. Czas nie ukoił czas nie zabliźnił i nie potrafi pomóc w zrozumieniu i pogodzeniu się. Tez mam syna teraz, zaraz właściwie 9 lat. Pytasz dlaczego nie mówimy o tym? Ja mysle, że dlatego, ze nikt nie chce słuchać. Co kogo obchodzi, że taka ja, taka Ty straciłysmy męzów? Grunt, że oni nie stracili zony, męża i sa szczesliwi. Zobaczysz przyjdzie dzień, że nikt nie będzie chciał słuchać "bo przeciez ile mozna o tym gadac to juz rok minął więc pewnie juz Ci lepiej nie wymyslaj, nie przesadzaj, nie narzekaj, weź sie za siebie". Przerobiłam i mimo, że na mysl o P skóra cierpnie mi na całym ciele z rozpaczy jego braku przy mnie a klucha powstaje w gardle nauczyłam sie nie mówić. Usmiechać sie i mówic u mnie dobrze dziekuję i tak nie zrozumieją..... i tak ich to nie obchodzi. A u nie nigdy tak naprawde nie bedzie dobrze, nigdy sie nie zagoi ale po co komu o tym wiedziec skoro to moje zycie.... Moze takie osoby jak my zrozumieja nas na inne nie liczyłabym za bardzo :) Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie. Będe zagladac regularnie.

  • ulabaldeh

    Droga Rino, zrozumienie z pewnoscia bedzie wieksze wsrod 'nas', tych ktorzy stracili bliska osobe.. ty pewnie wiesz lepiej, minelo wiecej czasu od smierci twojego meza.. w kazdym razie jest jeszcze kilka osob ktore wspominaja go ze mna, ktore przytula kiedy potrzebuje. Moze masz racje, moze to wszystko sie zmieni z czasem. Pozdrawiam ciebie I twojego synka, ciesze sie ze do mnie trafilas i bedzie mi milo czytac co u ciebie. Czy piszesz bloga?

  • rina75

    Witam Ulo.
    Ciesze sie, ze odpisalas mam na imie Karina :) Ja nie pisze bloga nie mam takiego daru pisania jak Ty czy tez wiele innych osob dlatego wole was czytac od czasu do czasu skomentowac ;)
    Wiesz ja mam takich prawdziwych przyjaciol, tak naprawde to przyjaciel Piotra mojego i jego zona i oni sa przy mnie rzeczywiscie caly czas. Przytulaja, pocieszaja, wiem, ze kochaja i wspominaja, wspominaja i to dla mnie najwazniejsze jest mysle. Wiem, ze Krzysztof teskni za nim tak bardzo jak ja. I tak naprawde chyba wlasnie oni a wiadomo cala reszta, ktora nawet byla jakis czas blizej wykrusza sie. Moja rodzina jest nie wielka Piotr nie mial matki jest tylko ojciec, ja nie mam ojca tylko matke no i maly. W tej chwili rzeczywiscie malo takich rozumiejacych mnie przy mnie. Mam nadzieje, że nie odbierzesz tej mojej pisaniny za narzekanie bo nie taki moj cel.
    Jeszcze raz bardzo dziekuje, ze odpisalas bardzo mi milo :)
    Gdybys miala ochote na blizszy kontakt rinas@poczta.onet.pl a jesli to nietaktem z mojej strony to chetnie napisze tutaj od czasu do czasu a zagladac bede czesciej.
    Pozdrawiam i usciski dla Ciebie i synka.

  • ulabaldeh

    Dziekuje za maila, bede pisac :) absolutnie nie jest nietaktem! Pozdrawiam!

© bo przeciez jestes
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci